RSS
 

WYRWANE Z KONTEKSTU

29 kwi

Bywam czasami w Domu Sztuki na Ursynowie, bo tam jeszcze można zobaczyć perełki prawdziwego kina opatrzone wspaniałym komentarzem Stanisława Janickiego. Przemierzyłem nieomal cały dystans dzielący północ Warszawy od południowego krańca na Ursynowie, żeby przypomnieć sobie dość rzadko pokazywane filmy Andrzeja Barańskiego. Nie zawiodłem się, chociaż sposób opowiadania starego mistrza zasadniczo różni się od autorskich wypowiedzi współczesnych twórców. a
To oczywiste, że zmieniają się gusta wraz z nadejściem nowych czasów. Niezmienna, wieczna jest tylko środowiskowa zawiść i nieśmiertelne komentarze w stylu: „skończył się„, „nic więcej już nie zrobi„, etc… Nie do końca jest to prawda. Przeczy temu przesądowi twórczość Andrzeja Żuławskiego.
Pozbawiony możliwości realizacji rodzinnej trylogii księżycowej “Na srebrnym globie” napisał: “Możesz odjąć wszystko od wszystkiego, a wszystko pozostaje”. W ten oto sposób buńczucznie, młody reżyser słowem przeciwstawiał się systematycznemu niszczeniu swojego ukochanego dzieła. Nie on jeden tak miał, inni mieli gorzej.
Filmowcy są niepowtarzalną zbiorowością Indywiduów, o którym mój pierwszy Cicerone, reżyser Bogdan Górski powiedział, że równie dobrze pasują do więzienia, jak warszawskiego salonu. Potwierdził tę dość niepochlebną opinię Andrzej Żuławski w książce „Jonasz” umieszczając obok tytułowego bohatera w brzuchu wieloryba, postać ślepego reżysera filmowego.
Reprezentuje on grupę zakompleksionych, próżnych ludzi, uważających się za wyrocznię, pełnych pretensji do świata, że nikt ich nie chce uznać za proroków. Pisarz mowi ustami reżysera do uwięzionego wraz z nim Jonasza: “Musisz zrozumieć, że tylko niemądra myśl, słowa na opak wypowiedziane opanowują świat, cieszą widzów, nasycaja uczestniczących. Kino, stąd. Religie niezdolnych… Ale ja o tym nie wiedziałem. Byłem spod spódnic matki, spod cichej ręki ojca, który zmarnował sobie życie, aby rodzina się ostała. Z małej budki kolejowej, gdzie ojciec stał się dróżnikiem po powstaniu 63-go roku. Z książek. Z niczego. Mam czterdzieści lat ”mówi filmowiec”, pół życia zżarły mi kobiety. Wyzwoleni, w końcu swój raj ustanawiają wśród kobiet. Są królami haremu, jak filmowe gwiazdory, jak tancerze, jak fryzjerzy:wypomadowani…
Twórcy uwielbiają moralizować nie czując absolutnie obowiązku życia zgodnie z objawionymi i głoszonymi przez siebie prawdami.
Programowo niewierny anarchista w dziedzinie sztuki, autor recenzji filmowych krytykuje krytyków oskarżając ich o nienawiść wobec scenarzystów, reżyserów i aktorów, bo im samym nie udało się dostać do żadnej szkoły artystycznej. Sam jednak pozwala sobie na bezwzględną ocenę filmów Andrzeja Wajdy, aktora Olbrychskiego, zjawiskowo pięknej Beaty Tyszkiewicz, Krzysztofa Zanussiego, Bogdana Poręby, Ryszarda Filipskiego, oraz innych, pozostających na świeczniku współpracowników pieszczochów władzy.
To nic, że sam obficie korzystał z profitów, jakie dawała mu funkcja pełniona przez wpływowego ojca. Wojenne cierpienia twórcy “Trzeciej części nocy”, usprawiedliwiają wszelkie pretensje, jakie mogą się pojawić w tej kwestii.
Tak właśnie sądził i wcale nie obchodziło go, czy ktoś mu przyznaje rację. Pisarz, reżyser, krytyk filmowy i filozof w jednej osobie rozdaje celne ciosy na prawo i lewo nie zważając na uznane autorytety. Bezczelnie podważa je zdradzając nawet sekrety własnej alkowy i nie waha się bezlitośnie rozliczać osób, które mu zaufały angażując się bez reszty w dzieło jego życia.
Nikt nie chce kochać, choć każdy chce być kochany. Tak właśnie brzmi motto naszych czasów. Potwierdza się to z latami, w miarę poznawania kolejnych artystów ze spalonego teatru, estrady, kina, telewizyjnych celebrytów, sponsorów sztuki i wpływowych producentów. Rozczarowany, rozgniewany i zrozpaczony autor zdecydował się zrezygnować z leczenia wykrytego nowotworu. Była to właściwie swoista odmiana auto da fe
Pochówek zwłok, zgodnie z życzeniem reżysera, odbył się bez księdza w asyście tych, którym zmarły geniusz nie szczędził ostrych słów.
To i tak wyglądało lepiej, niż pogrzeb Krzysztofa Krauzego z udziałem natchnionego kaznodziei usiłującego w Kazimierzu nad Wisłą zastąpić kapłana, który wykonuje krok po kroku nakazane kościelną procedurą czynności. Nad grobem Stanisława Manturzewskiego SMwygłosił mowę sam Adam Michnik, co umarłemu pomogło tyle, ile dymiło kadzidło. Nie biorę już udziału w tych smutnych ceremoniach, chociaż wiem, że odchodzącym do wieczności przyjaciołom należy się nasz szacunek. YONAS
Dopóki żyję, zachowam ich w mojej wdzięcznej pamięci i to powinno nam, przynajmniej na razie, wystarczyć… No bo jak inaczej oddać to mistyczne rozdarcie pomiędzy materialna egzystencją, a twórczą esencją, niż słowami z “Jonasza: … takich ludzi, jak on, nie ma i dlatego nie można o nich opowiedzieć, ani dać sobie z nimi rady? Że śmierdzą jak wszyscy i gorączkują jak wszyscy, mają wrzody i kataraktę i broczącą fistułę pod pachą, i piją a przecież,,, Czy też Ci powiedzieć raczej, że nigdy tam nie byłem, nigdy go nie widziałem”. Filmowiec ma łzy w oczach. “Nienawidzę go jak nikogo” mówi “nienawidzę , bo ich nie można pokonać. Nienawidzę, bo lepiej krzyczą, lepiej zabijają. Niczego im nie można przeciwstawić, prócz filmu, który byś o nim zrobił…”.

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
 

  • RSS