RSS
 

Archiwum - Marzec, 2016

Nie wierzcie gawędziarzom

04 mar

W Cesarsko – Królewskim Mieście Krakowie poeta Adam Ziemianin pisał: “…wyprowadzamy się powoli z równowagi snu”.
W Kongresówce, nazwanej tak przez Jana Nowickiego, dzieje się zgoła inaczej. Wielokrotnie budzę się (nie tylko z wiadomego starcom powodu) i z powrotem zasypiam, kiedy stwierdzam, że nie jestem jeszcze gotowy do normalnego życia. Dopiero, kiedy stalowy ucisk zakleszczonych wokół mojej głowy pierścieni zelży na tyle, że nie muszę wracać do zmierzwionej pościeli, dopadają mnie paniczne myśli o tym, co dokładnie powinienem zrobić, aby nie uznać swojego kolejnego dnia za stracony. “Cokolwiek zrobisz, będziesz żałować” – tak mnie pociesza święty Augustyn dodając: “… więc nie martw się, bo i tak nic od Ciebie nie zależy na tym świecie”.
Będzie, co ma być. Wiem o tym nie od dzisiaj.

W porannej prasie natknąłem się kiedyś na wywiad przeprowadzony ze znanym aktorem, który wspominał młodego człowieka, który stanął obok niego prze witryną antykwariatu na Placu Szczepańskim przy Teatrze Starym. Do głowy mi wówczas nie przyszło, że zwykła, ulotna wymiana spojrzeń może mieć aż tak piorunujący efekt, żeby wyciągać z nich po latach tak niesamowicie dziwne wnioski. Przypomniałem o tym sobie zresztą dopiero po latach od przeczytania tego wywiadu… nie wiem dlaczego. Ale powróćmy do rzeczy:
Oto dowiedziałem się, że w tym wychudzonym studencinie ujrzał on bezdomnego, wygłodzonego homoseksualistę i zaczął się z tego powodu obawiać niesamowitych komplikacji. On chciał wybrnąć z tej sytuacji, ale na szczęście uśmiechnięty żaczek pożegnał Jana Nowickiego pozbawiając go kłopotu. Dlaczego o tym piszę?… Na pewno nie dlatego, że akurat rozpoznałem siebie w tej zabawnej anegdocie. Cenię gawędziarski styl Pana Jana, zarówno w jego felietonach, jak na kartach książek. Oby ich było jak najwięcej, bo zupełnie słusznie autor ma dość liczne grono wiernych czytelników. Wśród nich jestem i ja, który śledzi tok myśli wielkich opowiadaczy historii.
Jeden z nich, świętej pamięci Andrzej Żuławski napisał w “Zaułku pokory”, że nie powinno się ufać opowiadającemu, natomiast można zawierzyć opowiadaniu, zdarzeniu, faktom. Przytoczony epizod z okresu letniego przesilenia świadczy o tym, że nawet pozbawieni uprzedzeń, najzupełniej różnie pojmujemy znaczenie tych samych gestów, spojrzeń, samej obecności bliźniego. Słyszymy od jednych przyjaciół: “Jak dobrze, że z nami jesteś…”, a od innych otrzymujemy złośliwe pytanie: “- Jeszcze tu jesteś?”…
Cóż, wszystkie rzeczy na niebie i na Ziemi trzeba przyjąć, jakimi one są. Pamiętam, z jak wielkim przekonaniem powtarzała za siostrą Faustyną Kowalską świętej pamięci Violetta Villas: “Nie skarżyć się, nie tłumaczyć i nie żalić”.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS