RSS
 

Archiwum - Luty, 2016

KU PAMIĘCI ICH TROGA

17 lut

Z upływem lat mam coraz więcej znajomych wśród umarłych, coraz mniej wśród pozostałych przy życiu uczestników ich pogrzebów.
Czytam niedawno opublikowany w „GW” nekrolog Grażyny Pliszczyńskiejgk z małym, literowym chochlikiem w gazecie, ale wiem, że te szczere wyrazy żalu i współczucia dotyczą nieszczęśliwego męża i całej rodziny nieodżałowanej Grażyny Kociniak.
Zanim ją odprowadziliśmy na miejsce wiecznego spoczynku dopadła nas kolejna zła wieść z Krakowa. Odszedł wspaniały Wojski z „Pana Tadeusza” w reżyserii Andrzeja Wajdy – Jerzy Grałek. W „Końcu Polski„, który przed laty kręciliśmy na Helu wystąpił młody, ambitny badacz fauny i flory Bałtyku, bezkompromisowy w swych poglądach, doktor Krzysztof Skóra. Jego także już nie ma dzisiaj wśród żywych, polskich naukowców, aktorów i montażystów. Generacja mistrzów wysokiej sztuki, rzetelnej wiedzy i nauki powoli, ale coraz tłumniej znika z pola widzenia wchodzącego na to miejsce pokolenia, które nie ma już w sobie tyle atencji, tak głębokiego szacunku, uwielbienia i podziwu dla ludzi wielkiego serca i umysłu. Na zawsze zapamiętam mądre, życiowe rady Grażyny, której uśmiech nigdy nie znikał z twarzy, a nigdy to nie było udawane, chociaż z aktorstwem miała do czynienia od świtu do nocy. Zawsze była autentyczna, naturalna i wesoła, choć pewnie powodów do zmartwień miała bez liku. Mówiła o nich, “pół żartem, pół serio”.

Zanim rozpocząłem studia w łódzkiej szkole filmowej Jurek Grałekjg opowiadał mi o niej na artystycznym zlocie AKT 77 w Pieninach. Byłem wtedy zupełnie zagubionym, nieopierzonym polonistą, któremu udało się zdać egzamin na Wydział Reżyserii łódzkiej szkoły filmowej. On miał już za sobą pierwsze role filmowe u pierwszorzędnych twórców kina. Moja buława reżyserska spoczywała gdzieś bardzo głęboko na dnie plecaka obok sporego młotka do wybijania z głowy nadmiernych ambicji. Jurek lojalnie, po koleżeńsku uprzedzał mnie, że praca w filmie polega przede wszystkim na czekaniu i mówił, żebym nie obiecywał sobie za wiele po ukończeniu słynnej w całym świecie szkoły filmowej. Słuchałem go z uwagą, ale mu oczywiście nie wierzyłem… No, w ogóle nie dowierzałem życzliwemu mi człowiekowi. Okazało się, że we wszystkim miał absolutną rację. Potem już się nie spotkaliśmy na planie filmowym, ani w teatrze, chociaż obiecywaliśmy sobie wiele o naszej współpracy. Łączyła nas szalona miłość do Krakowa i wspólna nadzieja na artystyczne powroty do tej Mekki sztuk wszelakich. On pozostał w niej na zawsze, ja zaś kilkaset kilometrów na północ od Cesarsko – Królewskiego miasta Stołecznego w Galicji.

Na samej północy Polski, w Trójmieście pracował nad morświnami i fokami Krzysztof Skóra nie bacząc nawet na brak funduszy i warunki, w jakich mieszka z żoną i rodziną. Jego pasją były zwierzęta pływające Bałtyku i właśnie im poświęcał się bez reszty. Na celuloidowej taśmie zarejestrowałem w ostatniej dekadzie ubiegłego wieku, z jaką miłością i troską waleczny doktor nauk mówił o faunie i florze Helu. Interesowały go nawet buszujące po helskich śmietnikach dziki. To naturalne, że ten wybitny biolog bronił ginącej przyrody i środowiska przed inwazją uzbrojonego w nowoczesne maszyny różnego rodzaju przemysłu, także turystycznego.

Tych troje zupełnie różnych ludzi, pochodzących z różnych miejscowości w Polsce, zaznaczyło swój mocny ślad w moim sercu. Naprawdę, dopiero teraz do mnie dociera, jak bardzo wiele im zawdzięczam. Doceniam to, co wcześniej wydawało mi się oczywiste. Po latach pojąłem, że od każdego człowieka, z każdej rozmowy czerpiemy prawdziwe skarby i nawet tego nie zauważamy. Dzisiaj nie ma nawet komu z nich za to podziękować, chyba że ten skromny bukiet kwiatów pośród wieńców i ofiara na mszę za spokój duszy… Tak hojnie i bezinteresownie obdarowanych szczęśliwców, jak ja, pozostawili oni po sobie z pewnością więcej. Wiem, że z dnia na dzień, z miesiąca na miesiąc będzie przybywać tych, których odejście dziś opłakujemy. W końcu i na nas przyjdzie kolej, ale mnie to już przynajmniej, zupełnie nie interesuje.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS