RSS
 

Archiwum - Listopad, 2013

Uczta współczesnego Platona

12 lis

Budząc się po nocy pełnej nie zagasłych myśli o prawdziwej uczcie duchowej staram się dociec, czy rzeczywiście w pełni pojąłem to, co usłyszałem wczoraj z ust profesora Zygmunta Baumana. Muszę to sobie spisać słowo po słowie i uskładać na nowo w całość po wnikliwej lekturze tekstu. Ujrzałem go i usłyszałem, w deszczowy , sobotni wieczór przebywając przez kilka godzin w towarzystwie mądrych, pięknych i szlachetnych ludzi. To prawdziwi arystokraci ducha, niekoniecznie majętni i szlachetnie urodzeni… Za to większość z nich uprawia tajemniczą dyscyplinę, której szczerze im zazdroszczę, bowiem to poletko dla miłośników wiedzy, którą można posiąść jedynie w stanie szczególnej łaski. Nie każdy posiada jednocześnie dar logicznego myślenia nie zatracając swoich humanistycznych perspektyw z ciekawością świata idei reprezentowanych przez klasyków. Studiowałem ich myśli, zapamiętałem niewielu, ale poprzez cykl spotkań ze współpracownikami Pani profesor Barbary Skargi wydaje mi się, że mam szansę powrócić w dawno wytarte koleiny.

Zanim na teatralnej scenie pojawił się wchodzący o kulach modus vivendi całego przedsięwzięcia, Cezary Wodziński, a usadowiwszy się wygodnie w fotelu sprawiał wrażenie, jakby mu nic nie dolegało, kamery oraz obsługująca sprzęt ekipa rejestrowały przychodzących na sobotnie spotkanie gości. Musieli oni przejść wstępną kontrolę, bo już zdarzyło się, że nie dopuszczono do wykładu szanowanego w świecie profesora. W tym momencie przypominają się znamienne słowa Chrystusa: ” – Kto jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamieniem…” albo cytowane przez Cyryla i Metodego starotestamentowe: „Ne osężdajte, a ne bądete osężdajeny„… Nie sądzę więc pochopnie, bo gdzież bym śmiał w takim otoczeniu sław i znakomitości kogokolwiek potępiać za błędy przeszłości. Siedząc w stylowym wnętrzu Teatru Stanisławowskiego w Łazienkach Królewskich, uważnie wpatrywałem się zarówno w twarze prowadzących filozoficzną dysputę koryfeuszy, jak też znakomitych słuchaczy na widowni. Obok popalającego elektronicznego papierosa Adama Michnika, siedziało bowiem grono pedagogiczne z Wydziału Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego, autorzy poczytnych rozpraw i esejów, jak Zbigniew Mikołejko, czy poseł na Sejm RP Janusz Palikot.

Uczonym, publicystom i zaprzyjaźnionym z filozofami dziennikarzom opiniotwórczych mediów towarzyszyły piękne kobiety w wytwornych sukniach i starannie dobranych na ten uroczysty wieczór, fryzurach. Wydawało mi się, że chociaż mam w sobie tę samą ciekawość świata i ludzi, to do tego środowiska niezupełnie pasuję, bo o środowisku filmowców nie mógłbym tego samego powiedzieć, a już z pewnością napisać. Wówczas nie byłaby to całkowita prawda o nas samych. Ten sam stan pamiętam tuż przed rozpoczęciem filmu dokumentalnego o Barbarze Skardze, ale jej życzliwy stosunek do całego przedsięwzięcia dał mi asumpt do wspólnego scenariusza i ośmielił mnie do rozmów z jej wychowankami. Dała się namówić nawet na sceny, które były jej emocjonalnie obce, jak samotny spacer wśród drzew w Lesie Kabackim. Emitowany kilkakrotnie w TVP jej filmowy portret: „W poszukiwaniu pierwszych zasad” zaprezentowano podczas festiwalu filmów o tematyce filozoficznej i w czasie uroczystej inauguracji działalności Fundacji na Rzecz Myślenia im. Prof. Barbary Skargi. To było jednak dawno a tu i teraz całkiem obco i pusto, bez żadnego dokumentalisty, ani znajomego literata… tylko sami filozofowie.
Poczułem się przez chwilę nieco bardziej swojsko, kiedy ujrzałem w tej grupie rówieśniczkę z okresu studiów łódzkiej szkole filmowej, Małgorzatę Potocką. Przywitałem się z nią jednak dopiero po wykładzie profesora Baumana, bowiem kiedy przygasały górne światła wiadomo było już, że kurtyna pójdzie w górę i rozpocznie się spektakl. Kurtyna zresztą była w górze przez cały czas, a w moich oczach spektakl trwał od momentu przekroczenia progu Teatru Stanisławowskiego.
Każdy zaproszony gość był z osobna witany uśmiechem i słowami i odprowadzany do szatni.
W drodze do toalet przechodziło się obok stylowych aktów i konnych pomników Marszałka Józefa Piłsudskiego. Dlaczego poświęcam tyle uwagi wydarzeniom pozornie nie związanym z wykładem: „O nienawiści i miłości – tropami Barbary Skargi„…? Ano, właśnie dlatego, że w przypadku tak rozmyślnie zatytułowanego dzieła, wcale nie jest obojętne, kto, jak i do kogo mówi… Te same słowa są zupełnie inaczej odbierane przez mało zorientowaną w temacie, rozbawioną publiczność w młodym wieku. W tych szacownych, zabytkowych murach dyskusji o miłości i nienawiści przysłuchiwali się nestorzy polskiej nauki, pracownicy uczelni w sile wieku, a także studenci, więc można by rzec, iż była to w miarę kompletna reprezentacja naszego społeczeństwa.

Ale przystępując do rzeczy… szacowny gość oznajmił, że nie uważa się wcale za bohatera wieczoru ( choć zyskał już miano współczesnego Platona)zb, bo pierwszą damą w tej debacie była jest i będzie profesor Barbara Skarga. To przecież pod egidą fundacji jej imienia można oddać się dzisiaj swobodnej wymianie myśli i wzajemnie inspirować się dokonanymi odkryciami. Przypomniał więc, że w pozostawionych przez Panią profesor pismach jest stosunkowo niewiele miejsca poświęconego nienawiści, natomiast ogromna ilość publikacji zawiera jej osobiste refleksje na temat fenomenu miłości. W przeciwieństwie do nienawiści, która jest emanacją ludzkiego zła, braku wyobraźni i zwykłego egoizmu, miłość wymaga wiele wysiłku. Jak to określił profesor Bauman, nienawiść jest łatwa, a miłość bywa bardzo trudna w codziennych relacjach pomiędzy ludźmi. Pomijając krótki moment wzajemnego zauroczenia i zachwytu dwojga zakochanych, możemy porównać ją do szczęścia. Stary Goethe zapytany o to, czy on czuje, że swoje długie życie przeżył szczęśliwie odpowiedział twierdząco, ale jednocześnie dodał, że nie pamięta ani jednego tygodnia, w którym by się czuł spełnionym i szczęśliwym człowiekiem. Zygmunt Bauman twierdzi, że ta anegdota ilustruje istotę prawdziwej miłości, bo szczęście nie polega na tym, że każdy dzień jest pełen samych miłych doznań. Właśnie trudności i niepowodzenia przesądzają o tym, że po ich pokonaniu jesteśmy zadowoleni i szczęśliwi.

Podobnie w miłości jest to obopólny, codzienny wysiłek od samego rana do wieczora z próbą zrozumienia intencji tej drugiej, najbliższej naszemu sercu osoby. Można by powiedzieć, że w odróżnieniu od nienawiści osobnika, którego nie obchodzi nic oprócz samozaspokojenia, miłość jest swoistą odmianą misji. Nienawiść wypowiada się konkretnie, przez słowo „POTRZEBUJĘ„, a miłość mówi: „PRAGNĘ„. W tym pierwszym pojęciu wszystko zamyka się natychmiast po osiągnięciu pozornego rezultatu. Pozornego, bo w finale nienawidzący potrzebuje po raz kolejny zaspokoić swoje ambicje i poszukuje następnej ofiary. Skoro więc miłość nam sprawia tyle trudności, a nienawiść jest tak łatwa, dlaczego nie wybrać tej drugiej…? Oczywiście, że wielu z nas tak czyni i nie opowiada się po stronie miłości unikając jej. Ale każda miłość nas wzbogaca, natomiast nienawiść nas niszczy.

Pragnienie w miłości, jest nieustannie otwarte i poszerzające przestrzeń uczuć pomiędzy dwojga ludźmi. W tym się zawiera wzajemna ciekawość i chęć oddawania sobie dobra, o jakim oboje pamiętają. Ludzie szczerze, często z czułością i zrozumieniem rozmawiają, że w ten sposób poznawać się i odkrywać wciąż nowe, wspólne fascynacje. W nienawiści człowiek uparcie milczy, bo nie tylko nie chce nic czuć, ani wiedzieć o drugiej osobie. Nie może odkryć się przed drugim człowiekiem przekonany, że jego partner jest zły i wykorzysta tę wiedzę przeciw niemu. Nienawiść jest zamknięta, a miłość otwiera się przed każdym, kto potrafi kochać. Prowadzący dysputę profesor przypomniał wszystkim na sali wydaną sześćdziesiąt lat temu książkę Mikołaja KozakiewiczaO miłości prawie wszystko”. Sprzedawano ją spod lady, takie miała niesamowite powodzenie. Nikt z obecnych tego nie powiedział, ale podobna książka napisana o nienawiści, z pewnością nie znalazła by wielu nabywców. Tak naprawdę, ludzie jednak tęsknią do piękna i dobra, a nie hołdują złu. Owszem, trzeba poznać naturę wszystkich zjawisk, ale czas lepiej poświęcić miłości, a nie tracić go na uczucia, które mają destrukcyjne oddziaływanie.

Pomimo ogromnych nieporozumień i trudności w nawiązywaniu dialogu z ukochaną osobą dąży do rozmowy ten, kto rzeczywiście kocha. Nienawidzący unika jakiegokolwiek kontaktu i milczy nie próbując nawet niczego zrozumieć. Profesor Zygmunt Bauman, jako przykład właściwego zachowania przytoczył taktykę postępowania nowo wybranego papieża Franciszka. Pierwszego i jedynego wywiadu udzielił on wojującego z katolikami periodykowi i jego najbardziej zdeklarowanemu przeciwnikowi. Kiedy wytrawny dziennikarz zarzekał się, żeby go przypadkiem nie nawracał papież odrzekł, że to bzdura. Przecież chodzi mu o dialog i prawdziwą wymianę myśli, a nie pojedynek. Jako tego rodzaju pustą „pyskówkę” profesor określił każdą telewizyjną i radiową konfrontację polityków różnych partii i ugrupowań parlamentarnych. Im chodzi o wzajemne dezawuowanie i skompromitowanie przeciwnika w oczach widza, czy słuchacza. Zacietrzewiony partner nie słuchał argumentów papieża Franciszka do momentu, kiedy ten z uśmiechem, ale dość podniesionym głosem poprosił go:

- Niechże Pan mi pozwoli choć raz zgodzić się z Pańskim zdaniem!

Nienawiść nigdy nie prowadzi do zbliżenia obcych ludzi, tylko miłość. Można tych antynomii wyliczać, w ślad za koryfeuszami wieczoru myśli, przytaczać wiele, bo jest ich tyle, ile odmian miłości i ludzi na całym świecie. To ogromne bogactwo i wielka szansa dla nas wszystkich.

Przytaczam tutaj z konieczności najważniejsze wątki fascynującego wykładu profesora, w towarzystwie jakże dowcipnego znawcy twórczości profesor Barbary Skargi Cezarego Wodzińskiego. Wskazał on na logo za plecami bohaterów wieczoru filozofów.filozofowie Na starej rycinie przedstawiono pochylonego nad zwojem papieru, piszącego Sokratesa i Platona, który zagląda mu przez ramię. Wiadomo, że skazany na śmierć filozof nie napisał w swoim życiu ani jednego zdania tekstu, a jego myśli znamy z komentarzy Platona. Z kolei kiedyś ja usłyszałem zabawną maksymę: „Filozofia nie jest właściwie nauką, a zbiorem komentarzy do dzieł Platona„. Wypowiedziała je przed laty właśnie Barbara Skarga. Działo się to na planie dokumentalnego portretu filmowego: „W poszukiwaniu pierwszych zasad”, do którego scenariusz napisał jeszcze w ubiegłym wieku, profesor Jacek Migasiński. Obecnie, wraz z Magdaleną Środą, pracuje nad biografią profesor Barbary Skargi.

Cezary Wodziński przyznał, że wspomnianą, starą rycinę zapożyczył z książki Derridy, ale mówiąc o tym namawiał wszystkich obecnych na sali do tego rodzaju twórczego zapożyczania myśli, wzajemnego inspirowania się refleksjami i nieustannego toczenia ożywionych dyskusji filozoficznych… Oczywiście przy kieliszku, ulubionego przez Panią profesor Barbarę Skargę, czerwonego wina i trochę co nieco do niego… Nie podążyłem śladem filozofów i gospodarza Łazienek Królewskich na tę ucztę, bo też nie czułem się godny zabierać głosu w tak szacownym gronie. Na razie wystarcza mi rola zachwyconego, przejętego do głębi, słuchacza… Musi minąć sporo dni, zanim przekonam się, czy właściwie zrozumiałem sens skierowanych także do mnie słów o miłości i nienawiści. Być może dopisuję do usłyszanych treści własny sens, który zaprzecza temu, o co szło profesorowi Baumanowi… Stosując przywołaną przez niego terminologię wyznam, że moje filozofowanie nie jest oparte na łacińskim „ratio„, a raczej na greckim „logos„. A zresztą, mylić się jest rzeczą ludzką … tylko, kto to powiedział?

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

DRUGIE ŻYCIE FILMU

06 lis

PLAKATJeszcze niedawno, było nie do pomyślenia, żeby ktokolwiek z redaktorów TVP zainteresował się emisją dokumentu o jedynej kobiecie zamordowanej przez NKWD w Katyniu. Pomimo wielokrotnych monitów każdy przesłany egzemplarz DVD ginął gdzieś w szufladach i Studio Filmowe KRONIKA w końcu zrezygnowało z rozmów z tak niepoważnymi ludźmi. To niesamowite, jak po nieomal trzyletnim okresie kompletnego desinteressment , żeby nie powiedzieć wręcz o jakimś cenzuralnym zapisie na film o por. pil. Janinie Lewandowskiej, niespodziewanie nastało wprost niesłychane zapotrzebowanie na książkę Oficyny Wydawniczej AURORA, z DVD: „Z nieba do Nieba”poster. Z jednej strony Rodziny Katyńskie przygotowują swój seans filmowy. W Warszawskim Klubie Seniorów Lotnictwa odebrałem nagrodę Centralnej Biblioteki Wojskowej, oraz wyróżnienie Marszałka Województwa Mazowieckiego, a także organizatorów IV Międzynarodowego Festiwalu Filmów Historycznych i Wojskowych. Niebawem film wyemituje TVP w kanale HISTORIA. Najbliższe seanse, 8 listopada w poznańskim kinie „Rialto”. Oj, będzie się działo… Wystarczy zerknąć na zapowiedzi w sieci

http://www.poznan.pl/mim/events/seances/z-nieba-do-nieba,m,25854.html

http://bezprzesady.pl/aktualnosci/z-nieba-do-nieba-o-janinie-lewandowskiej-polskiej-pilotce
ona
http://prawawielkopolska.pl/action/fresh/eventDetails/41

http://www.sursumcorda.com.pl/planowane.html

http://www.prawawielkopolska.pl/action/fresh/eventDetails/41

http://www.radiomerkury.pl/patronaty/2013-11-07.html<img
src=”http://www.aeroklub.poznan.pl/grafiki/2007_01_31_O11gU35U.jpg” alt=”news” />

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS