RSS
 

Archiwum - Wrzesień, 2013

Odkrywanie tajemnicy Człowieka

09 wrz

ssNie mam czasu, aby porozmawiać z bratem, nawet o lotnictwie, w którym służył dawno temu, kiedy był młodym człowiekiem. Trudno mi wytłumaczyć, że muszę się skupić na postaci bohatera Bitwy o Anglię, bo kolejna książeczka nie może być powtórzeniem, ani cytatami z dotychczas opublikowanych opracowań. Nie jest to też zwykłe uzupełnienie filmu, bo on był w pierwotnym zamierzeniu początkiem sagi o człowieku, który nie tylko kulom się nie kłaniał… Owszem był niezwykle szarmancki wobec kobiet. Stoję więc przed dylematem, czy pozwolić sobie na osobisty komentarz do wydarzeń, które mogły nawet spowodować śmierć schorowanego i bezbronnego wobec poczynań bliźnich Asa polskiego lotnictwa. Z drugiej strony ożywiona dyskusja świadczy o tym, że nieprawdą jest wmawiany nam brak zainteresowania historia naszej awiacji. Warto więc po raz kolejny pochylić się nad krajowymi i zagranicznymi źródłami, w których nasz bohater jawi się, jako zupełnie do tej pory nieznana osobowość. O zdobywcy lauru Asa lotnictwa wojskowego zwykło się myśleć, jak o urodzonym zwycięzcy. Taki człowiek musi mieć w sobie niszczycielski instynkt zabójcy, a także niesłychanie mocno wykształcone Ego. To nie jest ktoś, który siedzi skromnie w kącie z nadzieją, że ktoś odkryje jego talent. Stanisław Skalski miał w sobie ogromny potencjał intelektualny i z pewnością mógłby sprostać oczekiwaniom rodziców, gdyby nie wojna, której tylko najbardziej naiwni nie mogli się spodziewać. Matka sprzyjała jego artystycznym planom zostania aktorem. Ojciec namawiał go do pozostania rolnikiem, bo ziemia po każdej wojnie potrafi wydać kolejny plon, podczas gdy wszystko pozostałe obraca się w perzynę. Został pilotem, ale to właśnie wśród tej braci jest autor „Marsza lotników”, „Wesoła Czwórka Lotników” rodem ze Lwowa, malarze, fotografowie, filmowcy, ludzie radia i obeznani ze sztuką artyści. W Londynie zachowały się raporty Skalskiego po lotach bojowych i nie są to jedynie suche meldunki. Opisuje on tak malowniczo walkę, że czyta się je z zapartym tchem jak najwyższego lotu literaturę. Nie zapominając o konkretach dotyczących przebiegu walki pilot Spitfire’a usiłował uchwycić dramatyzm powietrznego pojedynku i niepowtarzalną atmosferę tej walki na śmierć i życie. Porównuje strugę dymu z rur wydechowych Messerschmitta do ogromnego dziewczęcego warkocza w chmurach. Te zaś są dla niego niesamowitymi kształtami wielkiego kalafiora, a w innej porze dnia, gdy słońce chowa się za horyzontem, przypominają mu kręcone przez Pana Boga,  lody waniliowe. Lotnik toczy walkę błyskawicznie, ale zanim do niej dojdzie ma czas spojrzeć w dół na srebrzystą taflę morskiej wody i podziwiać błękit nieba. O tym zachwycony potrafił mówić i pisać. W jednym ze swoich drukowanych wspomnień porównał wynurzające się z chmur samoloty do pcheł na białym prześcieradle. Zaiste, to wielki talent literacki, który dał się poznać jako autor jednej, jedynej książki o swoich wyczynach. „Czarne krzyże nad Polską” są pełne tak żywych,  plastycznych relacji. Urodzony morderca nie mógłby aż tak zachwycać się pięknem lotu i dzielić się swoimi spostrzeżeniami z miłośnikami lotnictwa. Podziwiam jego umiejętność oddania w słowach tego, co trwało czasem niesłychanie krótko, a kończyło się tryumfem jednego i tragedią pokonanego lotnika. W zasobach Filmoteki Polskiej znalazłem werki z planu filmowego ze Skalskim obok reżysera i jego świty w roli konsultanta. Zanim Jacek Skalski nakręcił o nim pierwszy film dokumentalny, on spędził sporo czasu wraz z ekipą filmową „Historii jednego myśliwca” Huberta Drapelli. Wcześniej doradzał Stanisławowi Lenartowiczowi w jednej ze scen filmu: „Spotkania”, w której ktoś go uwiecznił na zdjęciu wraz z drugim reżyserem -  Stanisławem Jędryką. konsultantBył niezastąpiony w takich produkcjach, bo nikt lepiej nie znał codziennych zwyczajów na dywizjonowym aerodromie i obowiązujących w bazie lotniczej procedur. Obcował po wojnie z najbardziej uznanymi artystami teatru i kina mając tym samym namiastkę dawnych tęsknot do uprawiania wielkiej sztuki na scenie i ekranie. stanOczywiście, dla niego już było za późno i sam też nie miał ochoty występować. Najczęściej odmawiał i dużo wody upłynęło w Wiśle, zanim przekonał się, że kamera bardzo go lubi. Tak mówi się w języku filmu o fotogenicznych aktorach. Na Pana Stanisława można było patrzeć nawet z wyłączonym dźwiękiem, bo jego gestykulacja i spojrzenia były tak wyraziste… Po nim te zachowanie i metafory odziedziczyli piszący lotnicy, jak generał broni pilot dr Jerzy Gotowała, czy też poważni historycy z dorobkiem naukowym, przebierający się w mundury RAF. Grupa rekonstrukcji zjawia się na każdej ważnej uroczystości i z roku na rok powiększa swój rynsztunek i skład o kolejne, właściwie umundurowane osoby. Przejęli właśnie tę tradycję, którą przekazywał nam Stanisław Skalski, ale tutaj, podobnie jak w jurystyce, ważny jest duch praw, a nie tylko litera. Są bardzo użyteczni historycy, którzy zwracają uwagę na znaki, sposób malowania kadłuba samolotu, typ kołpaka silnika, owiewek na goleniach oraz szczegółach istotnych przy rekonstrukcji scen wojennych. Jednakże przekazując kolejnym pokoleniom Polaków tajemnice z chlubnej przeszłości nie można skupiać się wyłącznie na technologii i procedurach. Należy o tym opowiadać barwnie i zajmująco, przywołując te same emocje, jakie towarzyszyły nam każdej rozmowie z  największym Asem przestworzy w okresie Bitwy o Anglię i całej drugiej wojny światowej. ssOn nie miał syna, który by po nim przejął dziedzictwo, ale pozostawił po sobie pokolenia zafascynowanych nim miłośników historii lotnictwa, zwariowanych spotterów filmujących starty i lądowania samolotów. Młodzi ludzie garną się do lotnictwa, a odbywające się w całym kraju pokazy gromadzą ogromne tłumy widzów. Dzisiaj, cokolwiek się dzieje w polskiej awiacji i w Ojczyźnie, nie słucham zbyt uważnie słów komentatora. Zaproszeni do studia goście zazwyczaj wygłaszają zgodne z ideologią własnej partii, gotowe formułki. Zastanawiam się przede wszystkim nad tym, co On by na to powiedział… jak by zareagował. Walczył dla Polski, żył jej sprawami do swoich dni ostatnich. W polskiej ziemi złożył swoje kości a spoglądający na jego nagrobny pomnik, odwiedzający Powązki ludzie są zgodni przynajmniej w jednej sprawie. Całe swoje życie poświęcił ukochanej Ojczyźnie.stanskalski

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Wstęp do lotniczej monografii Asa Przestworzy

07 wrz

Tym razem jest tego sporo, ale podaję ów materiał, jako źródło do późniejszej analizy. Wydaje się, że zbyt szybko przeszliśmy nad sprawą Stanisława Skalskiego do porządku dziennego. Pochowaliśmy wraz z jego ciałem wszystkie jego ważniejsze dokonania. Owszem, wspomina się czasem w przemówieniach jego stopień, imię i nazwisko, ale cała reszta jest milczeniem. Większość wspaniałej ekspozycji z Alei Wyzwolenia spoczywa w zasobach Muzeum Wojska Polskiego i na Forcie Czerniakowskim. Część zbioru zaginęła i po latach próbujemy dociec istoty fenomenu tego Asa. Nie jestem jedynym badaczem jego biografii, którego dziwiła wrzawa tuż przed zgonem Generała i nie daje spokoju wymowne milczenie po jego śmierci. Z kolejną rocznicą pogrzebu na warszawskich Powązkach powracamy więc do czasów pełnej chwały i okresu schyłkowego w dramatycznych losach i  karierze Stanisława Skalskiego. Świadczą o tym epizody z jego codziennego życia. Ot, choćby ten opowiedziany przez jego najbliższych przyjaciół.SS

W warszawskim lokalu SPAT i F w Alejach Ujazdowskich wieczorem zawsze było tłoczno. Wódka była tania i goście niezwyczajni. Jedni pili z przyzwyczajenia, drudzy popijali służbowo, żeby zapamiętać i spisać rozmowy bywalców, a jeszcze inni upijali się z rozpaczy. Nalewała im cycata blondyna, której nikt nie śmiał nazywać po inaczej, niż po imieniu. Niedoskonała ludzka pamięć litościwie zagubiła je wśród setek artystycznych anegdot i opowieści o tym magicznym miejscu. Przy barze krążył od gościa do gościa niewielki wzrostem, lecz korpulentny mężczyzna w sile wieku. Był już pod dobrą datą, więc miał pewne kłopoty z dykcją. Wsłuchując się można było zrozumieć, że chce opowiedzieć o swoich wojennych dokonaniach. Przychodzący tu aktorzy i reżyserzy mieli dość kombatanckich wspomnień, bo grali partyzantów, inscenizowali frontowe bitwy a potem godzinami oglądali to a stole montażowym. Lotnik z uporem próbował zaciekawić ich swoimi wyczynami w powietrzu, ale oni tylko na chwilę odwracali głowę w jego kierunku. Poznając znajomą sylwetkę oddalali się od baru pod byle jakim pretekstem. Nie pomagały słowa przeprosin i kolejne próby podchodzenia do innych słuchaczy. W końcu blondyna zdenerwowała się fukając w stronę namolnego gawędziarza:

- Idź stąd. Nikt Cię nie chce słuchać… Jeszcze wystraszysz mi klientów!

Ona i tylko ona, mogła się tak do niego odezwać. Inny od razu by dostał w dziób a przynajmniej usłyszał ze strony pilota myśliwca, co by z nim zrobił w bezpośrednim starciu na wojnie:

- Takich jak Ty, to ja…!

Tu wykonywał gest, jaki czyni przymierzający się do strzelania lotnik i walił całą serię pocisków w stronę uchodzącego parweniusza… Czy to prawdziwa scena z życia? Niestety tak. Powtarza się we wspomnieniach odwiedzających podupadły już dzisiaj SPAT i F,  znajomych i kolegów. Częściej wspominają go jako oryginalnego kierowcę, który lubił zagraniczne samochody i miał dobry gust. Pilot 300 Dywizjonu Ziemi Mazowieckiej, Bronisław Hułas zapamiętał do końca swoich dni nocny rajd po torach tramwajowych i ukwieconych klombach ulicą Marszałkowską, aż do Placu Konstytucji. Z jednej strony można powiedzieć, że to ułańska fantazja polskiego myśliwca, ale jest w tym zachowaniu wyraźny cień rozpaczy osamotnionego, niepotrzebnego nikomu rycerza. W czasie wojny był noszonym na rękach gwiazdorem, bożyszczem tłumów. Okres gomułkowski w PRL jest dla niego schyłkiem kariery i powolnym usuwaniem się w cień.

Mógłby napisać za Markiem Hłaską: „WSZYSCY BYLI ODWRÓCENI”…oczywiście łącznie ze mną. Choć byłem za młody, żeby uczestniczyć w tym epizodzie, dziś przyznaję to ze smutkiem. Biję się w piersi za każdym razem, kiedy wspominam, jak nie miałem odwagi sam do niego zadzwonić. Trudno mi było wówczas znieść jego humory i agresywny ton w rozmowie. Wcześniej, w jakże niewdzięcznej roli interlokutora, wyręczał mnie mój współpracownik i współautor „Albumu Rycerskiego„, Tadeusz Pawłowicz, za co mu jestem niezmiernie wdzięczny. Bardzo mi zależało na jego udziale w powstającym na stulecie światowej awiacji „Tryptyku lotniczym„. Producent telefonował zamiast mnie do generała i usłyszał od niego, że nigdy nie było żadnej polskiej szkoły latania. Oczywiście, że nie mógł tak myśleć, ale wypowiedział te słowa w gniewie i rozżaleniu. Miał swoje naprawdę poważne powody, żeby od czasu spontanicznie wybuchać, odmawiać spotkań przed kamerą i w taki sposób odreagowywać ludzką podłość i obojętność. Miał już dość wizyt wścibskich,  poszukujących sensacji dziennikarzy i oczerniających go mediów. Jeśli udało mu się komuś powiedzieć, co naprawdę myśli o świecie, to później okazywało się niezdatne do emisji.  Jego punkt widzenia nie zgadzał się z oficjalnie panującymi wytycznymi… zarówno w okresie komunizmu, jak też po tzw. „Okrągłym Stole„. To jest właśnie tytułowy bohater mojego filmu dokumentalnego: „Spętany Anioł„. Skalski miał duszę prawdziwego Anioła, ale był skrępowany wszystkim, co go otaczało i wszystkimi, którzy go odwiedzali. Kiedyś wracał do domu po wyrzuceniu śmieci i zastąpiła mu drogę grupa osiłków, których w policyjnych raportach najczęściej określa się mianem „nieznanych sprawców„. Właśnie oni tam, przy śmietniku w Alei Wyzwolenia pobili go do nieprzytomności. Opowiadał mi o tym jego bliski przyjaciel, nieżyjący już dzisiaj aktor – Krzysztof Kołbasiuk. On także wspominał, jak po wypiciu w kawiarni SPAT i F – u sporej ilości alkoholu wracali taksówką do domu przy ulicy Koszykowej… tej samej ulicy, na której znajdowały się piwnice, w których uwięziono powracającego do kraju legendarnego Asa z okresu Bitwy o Anglię. Skalski nagle kazał kierowcy zwolnić i pokazał Krzysztofowi dom, w którym odbywał się Ubecki kocioł, gdzie został zatrzymany z ciotką Wojciecha Jaruzelskiego. Takich epizodów z biografii „Spętanego Anioła” jest wiele, ale z naturalnych powodów nie dało się wszystkich umieścić w filmie. Podobnie Skalskiemu nie dane było wydać planowanej historii dokonań polskich lotników. Obliczona na kilkanaście tomów monografia, swoista kronika chwały polskich skrzydeł umarła śmiercią naturalną, gdy gwiazda świetnego pilota myśliwskiego zaczęła nagle przygasać. Tak to jest, że najczęściej ludzie na świeczniku są karłami na plecach gigantów. Stanisława Skalskiego odsunięto w cień, chociaż tuż po powrocie do kraju miał odbudowywać z gruzów polskie lotnictwo wojskowe. Niestety, ale nie będzie się dobrze działo w tym kraju, gdzie nikt nie potrafi korzystać z doświadczenia najlepszych. A Skalski nie tylko był najlepszy… Był genialnym lotnikiem i świetnym dowódcą. W powojennej Polsce pozwolono mu redagować branżowe czasopisma i raporty z lektury zagranicznych pism lotniczych. Dla większości ludzi o wojowniczej naturze byłby to policzek i jawny dowód pogardy. Dlaczego się nie zbuntował i nie spoliczkował nikogo z tych, którzy go w ten sposób potraktowali? W średniowiecznym kodeksie rycerskim był zapis o tym, że nie powinno się pojedynkować z kimś niegodnym, bo wówczas zwycięstwo z parweniuszem nic nie znaczy, a w razie klęski rycerz traci nie tylko życie, ale i godność. Pochodzący z herbowej szlachty As myśliwski doskonale o tym wiedział i pamiętał, żeby nie bratać się ze swoimi ciemiężycielami. Zrozumiałe jest więc jego milczenie, gdy posądzano go o antysemityzm. Nie przypominał rodzimym gryzipiórkom i pismakom o rozstrzelanej przez hitlerowców w okupowanym, polskim Dubnie, Zuzannie, którą szczerze, z wzajemnością kochał pomimo jej żydowskiego pochodzenia. Tam, na Kresach Rzeczpospolitej nie miało to najmniejszego znaczenia, do jakiej narodowości należy którykolwiek z przyjaciół. Również w okresie Battle of Britain latał razem z żydowskimi pilotami i miał z każdym świetne relacje osobiste. Potrafił o nich pięknie mówić i starał się wspominać przede wszystkim dobre chwile. Niestety, nie dało się tego powtórzyć po niespodziewanym aresztowaniu, torturach i ciężkim więzieniu. On przede wszystkim miał żal do swoich żydowskich prześladowców… tylko tyle! Stanisław Skalski był prostolinijny i otwarty, więc łatwo go było sprowokować. Nie był dyplomatą, w rozmowie walczył z przeciwnikiem tak, jak na wojnie toczył powietrzne pojedynki z wrogiem. W ferworze ożywionej dyskusji zdarza się  naturalnie, że pada jedno słowo za dużo i ono staje się przedmiotem analizy, dowodem zbrodni popełnionej przez Bogu ducha winnego rozmówcy. On nie przebierał w słowach i rzucał ciężkimi oskarżeniami, jak ciska się kamienie. Wiedział, że słowo jest potężną bronią i czasem potrafi nawet zabić. Chyba nie zdawał sobie sprawy, że to broń obosieczna… Jego śmiertelni przeciwnicy po wypuszczeniu na wolność skazali go na śmierć cywilną.  Dla nich już nie był bohaterem Bitwy o Anglię, lecz pijanym awanturnikiem uwikłanym w doraźne spory polityczne. Takie było ich zbójeckie prawo, a on nie mógł przestać  mówić o swoich przeżyciach i uznanych już dziś za zbrodniarzy sędziach orzekających karę śmierci dla niesłusznie oskarżanych, zasłużonych dla Polski patriotów. Mówił więc wprost przytaczając znienawidzone przez więźniów imiona i nazwiska śledczych, prokuratorów, a także donosicieli. Zadziwiające, że po tylu latach spędzonych w odosobnieniu wyszedł na wolność odrodzony duchowo człowiek, a nie ludzki strzęp, sponiewierany przez posłusznych funkcjonariuszy aparatu ucisku. Odważyłem się o to go zapytać. Odpowiedział mi, że w owym czasie w więzieniach przebywała elita umysłowa narodu i to były jego uniwersytety. Tam, za kratami, nikt nie udaje. Śmiertelnie umęczony człowiek powierza towarzyszowi niedoli swoje największe tajemnice. Dzieli się z nim przemyśleniami, zachwycającymi ideami, które na wolności mógłby z powodzeniem opublikować w formie pracy naukowej, albo bestselleru. Usłyszeliśmy od niego wiele takich opowieści, a gdyby żył dłużej, mogłaby z nich powstać niezmiernie ciekawa księga. Próbował z nim rozmawiać Stanisław Błasiak, udało się to po części Katarzynie Ochabskiej, ale wszystkim zabrakło czasu. Nie było też zrozumienia, a przede wszystkim szacunku. Za to pojawiły się hieny i żądne krwi sępy, które starają się wykorzystać dogorywającą ofiarę. Łatwowierny starzec chętnie przyjmował deklarację pomocy od osób, które obiecywały, że zajmą się nim… I tak się też stało. Zajęły się nie tylko coraz bardziej cierpiącym człowiekiem, ale także jego kontem w banku i częścią wspaniałej kolekcji obrazów i pamiątek. Miał wokół siebie sporo życzliwych ludzi, skłonnych nazywać go swoim przyjacielem. Generał zwykł na to odpowiadać, że człowiek ma w życiu tylko znajomych i kolegów. Jego jedynym przyjacielem i powiernikiem wszystkich tajemnic, była ukochana matka i nikt inny. Kiedy umarła został naprawdę sam na świecie i czuł się bez niej coraz mniej pewnie. Ona była dla niego ostoją w najgorszych chwilach podczas aresztowania i więzienia. Chciał być pochowany obok niej. Stało się inaczej, ale to zupełnie inna opowieść… Nie ma najmniejszego sensu szczegółowo przytaczać i powielać argumentacji stron zażartego sporu o schedę po Skalskim, wszystkich prasowych polemik i skandalicznych dyskusji drukowanych przed zgonem i po śmierci generała. Podajemy jedynie fragmenty dla oddania temperatury emocji w tym tragicznym okresie. Apelowano o uczciwość, przyzwoitość, spokój i rozsądek, ale wszyscy się wzajemnie oskarżali. Najczęściej padał zarzut niewdzięczności ze strony Państwa, ale nikt osobiście nie miał odwagi aby przyznać się do winy. A to my wszyscy, bezprawnie szczyciliśmy się znajomością z generałem brygady w stanie spoczynku, pilotem Stanisławem Skalskim. Przywoływaliśmy jego błyskotliwe uwagi cytując go w licznych rozmowach o polskim lotnictwie. Korzystaliśmy z jego bogatej wiedzy i wojennego doświadczenia opowiadając o polskiej szkole latania. My – „szczury lądowe” zachowywaliśmy się niczym gęś, która chce nauczyć orła latać. Tak o swojej roli mówił nauczyciel Fryderyka Chopina tuż przed rezygnacją z udzielania lekcji genialnemu pianiście. Samopoczucie współczesnych i rówieśników Stanisława Skalskiego było bez porównania lepsze. Bezkrytycyzm wobec swoich poczynań było równe bezduszności.   Miałem płonną nadzieję, że mieszkanie w Alei Wyzwolenia pozostanie często odwiedzanym ( przez młodzież i turystów z całego świata), magicznym miejscem. Niestety, ofiarowane przez rodzinę pamiątki dla Muzeum Wojska Polskiego przeniesiono do Fortu Czerniakowskiego. Jak to zwykle się zdarza, po śmierci pilota zaginęła część odznaczeń, obrazów i albumów. W innym pomieszczeniu, za szklanymi gablotami i w magazynach, to już naprawdę nie jest ten sam zbiór. Strasznie mi żal, że w ten sposób postąpiono nie tylko ze Stanisławem Skalskim, ale także z tym, co po sobie pozostawił. Mówi się: „Ciszej nad tą trumną„, ale dziś chce mi się krzyczeć, że tak być nie powinno!.. Ale stało się już to, co nikomu z miłośników lotnictwa i przyjaciół Generała, nie odpowiada. Rzeczywiście jest coraz ciszej, a nawet nastało błogosławione milczenie. Przerwała je na moment kobieta, która spojrzała Skalskiemu w twarz po śmierci. Nie mogła tego zrobić za jego życia, bo po rozwodzie zerwali ze sobą wszelkie stosunki. Z jednej strony była na swój sposób szczęśliwa, że nareszcie była przy nim tak blisko… Jednak na obliczu zmarłego widoczny był ślad niesamowitej udręki.  Wydawało się jej, że śmierć, która tyle razy go omijała w boju, przyszła do niego we właściwym czasie i była dla niego wyzwoleniem od ziemskich trosk. Ponad wszystkim rozpościera się zgoda na takie traktowanie największej legendy polskiej awiacji. Piszę te słowa prawie dziewięć lat po uroczystościach pożegnalnych na warszawskich Powązkach. Niebawem minie okrągła dekada po tym wojskowym pogrzebie i równo sto lat od urodzin Stanisława Skalskiego.  Zanim udamy się na te doniosłe rocznice, stańmy przed lustrem, spójrzmy sobie głęboko w oczy i zadajmy proste pytanie… Ile my sami jesteśmy warci, jeżeli w naszych codziennych uczynkach, nie potrafimy uszanować takiej wybitnie  zasłużonej osoby? Wystarczy spojrzeć na jego bojowe wyczyny i entuzjastyczne wpisy zafascynowanych nim internautów:

Zestrzelenia:
2 września 1939 – 2 x Do-17
3 września 1939 – 1/4 Hs-126 oraz Hs-126
4 września 1939 – Ju-87
30 sierpnia 1940 – He-111
31 sierpnia 1940 – Bf-109
2 września 1940 – 2 x Bf-109
8 listopada 1940 – 1/3 x 2 Bf-109
24 lipca 1941 – Bf-109
19 sierpnia 1941 – Bf-109
21 sierpnia 1941 – Bf-109
17 września 1941 – Bf-109
10 kwietnia 1942 – Fw-190
28 marca 1943 – Ju-88
2 kwietnia 1943 – Bf-109
4 kwietnia 1943 – Bf-109
24 czerwca 1944 – 2 x Bf-109

Lista zwycięstw sporządzona na podstawie 
http://www.roman.biskupin.wroc.pl/skalski.html
.

Łącznie odniósł 21 zwycięstw pewnych, 2 prawdopodobne; jedną maszynę uszkodził, co daje mu miano najlepszego polskiego pilota czasów II wojny światowej.

Zdjęcia:

http://www.altair.com.pl/files/sp_1104/smiercasa.htm

http://www.radio.com.pl/jedynka/hot.asp?iID=18

http://pl.wikipedia.org/wiki/Grafika:Stanis%C5%82aw_Skalski.jpg

Świetna książka opisujaca kampanie wrzesniową naszych lotników. Fascynujące opisy walk powietrznych naszych mysliwców z przewazajacymi siłami Niemców, którzy dysponowali szybszymi i nowoczesniejszymi maszynami a jednak nie mogli sobie poradzić z naszymi dokonale wyszkolonymi pilotami. Książka działa na wyobraźnię i… spowodowała to, że mając -naście lat zakochałem się w lotnictwie. ;) Serdecznie polecam!

  • Michał
  • Na półkach: Przeczytane
  • Bardzo interesujące wspomnienia żołnierza który walczył w czasie II wojny światowej w lotnictwie.Opisuje swój szlak bojowy zarówno w Wojsku Polskim, jak i w Brytyjskim RAFie.Napisana jest ładnym językiem i czyta się ją przyjemnie.
  • 1
  • wartościowa opinia
  • link do opinii
  • Jarząbek
  • Na półkach: PrzeczytanePosiadam
  • Przeczytana: 23 kwietnia, 2011
  • Ciekawa książka opisująca zmagania polskich lotników z Niemieckim najeźdźcą podczas kampanii wrześniowej. Jest to tez jedna z nielicznych książek zawierająca wspomnienia lotników polskich z tego właśnie okresu walk, polecam.
  • 1
  • wartościowa opinia
  • link do opinii
  • Mateusz
  • Na półkach: UlubionePrzeczytanePosiadam
  • Przeczytana: 2010 rok
  • Przyjazna w czytaniu i mocno oddziałująca na wyobraźnie. Odkrywa przed czytelnikiem tajemniczy i pasjonujący świat pilotów. Pokazuje, że mimo nimieckiej przewagi w 39 roku, nasi piloci walczyli dzielnie.
  • 1
  • wartościowa opinia
  • link do opinii
  • dystans
  • Na półkach: PrzeczytanePosiadam
  • Przeczytana: 10 sierpnia, 1989
  • Dawno przeczytana ale robiła wrażenie „świeżym” opisem. Z pewnością dla entuzjastów lotnictwa i tropicieli historii. Autor lata na PZL P-11c i ciągle doświadcza sytuacji, gdzie niemieckie bombowce są nieznacznie szybsze od naszych P-11c, tj myśliwców. Opisano jedną z pierwszych powietrznych walk kampanii wrześniowej zakończoną zestrzeleniem niemieckiego samolotu obserwacyjnego Henschel Hs-126. Na dodatek Skalski ląduje obok zestrzelonego samolotu i udziela lotnikom niemieckim pierwszej pomocy, co jest ewenementem w skali II wojny światowej.Ciągłe przebazowanie samolotów z uwagi na aneksje terenów Polski.Przygnębiający obraz przewagi powietrznej wroga.
  • Zbyszek
  • Na półkach: Przeczytane
  • Znacie powiedzenie, że „Polscy piloci potrafią latać nawet na drzwiach od stodoły”? Wspaniałe opisy powietrznych walk polskich pilotów pod naszym, polskim niebem ukazują głęboką prawdę w tych słowach drzemiącą. Prawdę, bynajmniej nie bolesną prawdę, ale napawającą dumą z faktów zwycięstw nad Niemcami używając sprzętu znacznie słabszego. Opowieść asa polskiego lotnictwa myśliwskiego trzyma w napięciu od pierwszej strony. Na brak pochwały zasługuje jedynie zakończenie, kiedy opisane jest spotkanie z żołnierzami Armii Czerwonej, ale cóż… Kiedy Skalski pisał swoje wspomnienia, czasy były takie, a nie inne.
  •  
  • wishjet
  • Na półkach: PrzeczytanePosiadam
  • To książka, która spowodowała, że zainteresowałem się lotnictwem (a w szczególności udziałem polskich lotników w II wojnie światowej). Wydanie z 1975 „wyczytałem” tak dokładnie, że w okolicach 1977 – rozpadło się zupełnie ;). W tej chwili na półce stoi to z 2006 (i nie jest to data przybliżona, jak napisano w informacjach szczegółowych). Podobnego szczęścia nie miałem z inną kultową dla mnie pozycją – Wacława Króla „Mój Spitfire WX-L”. Również „wyczytałem” ją w latach 70. a nowego wydania ani widu ani słychu :(.

 

OBECNOŚĆ SKALSKIEGO NA MAŁYM I DUŻYM EKRANIE:

Cyrk Skalskiego(1986) 

Filmowy portret największego asa polskiego lotnictwa, generała Stanisława Skalskiego, bohatera bitwy o Anglię. Tytułowe określenie „Cyrk Skalskiego” wprowadzili Anglicy w 1943 roku, z podziwu dla szaleńczej odwagi polskich pilotów walczących w Afryce w dowodzonym przez Skalskiego Polskim Zespole Myśliwskim. Wojenne wspomnienia generała („gadająca głowa” na czarnym tle) montowane są z archiwalnymi zdjęciami filmowymi walk lotniczych w czasie wojny. W drugiej części filmu generał Skalski opowiada o powojennym okresie swojej biografii. Po powrocie do kraju w 1947 roku przez rok pracował w lotnictwie, po czym w 1948 roku skazano go na karę śmierci, którą następnie prezydent Bierut zamienił mu na dożywocie. Zrehabilitowano go i uwolniono w 1956 roku.

 

Historia jednego myśliwca

(1958)

Dzieje Stefana, młodego lotnika z dywizjonu 306, który bierze udział w słynnej bitwie o Anglię. Podczas lotu bojowego nad kanałem La Manche jego samolot zostaje strącony. Stefan dostaje się na boję ratunkową, na której przebywa już lotnik niemiecki. Udaje mu się wrócić do bazy i wziąć udział w następnych akcjach bojowych. Ponownie strącony – tym razem nad Francją, po raz kolejny uchodzi z życiem…

Stefan, polski pilot myśliwca, wspomina wrzesień 1939 roku. Obecnie lata w dywizjonie 306 RAF-u. Podczas starcia nad kanałem zostaje strącony; dopływa do boi ratunkowej, w której jest już pilot niemiecki. Obaj na zmianę wzywają pomoc przez radio. Pierwsi przypływają Anglicy. Stefan wraca do dywizjonu. Nawiązuje romans z Margaret, która niedawno straciła męża – lotnika. Podczas kolejnej akcji zostaje zestrzelony nad St. Claire, teraz ratują go Francuzi z ruchu oporu. Jest ranny; operację robi lekarz francuski w kostnicy niemieckiego szpitala. Rekonwalescencję Stefan przechodzi u Katarzyny, Polki mieszkającej w St. Claire. Rodzi się między nimi sympatia. Francuzi przemycają go przez Pireneje do Hiszpanii, stamtąd wraca do dywizjonu. Margaret żąda, by wycofał się z lotów. Stefan waha się; kiedy ginie jego przyjaciel Staszek – decyduje się latać dalej. Jest ostatni z pierwszego składu dywizjonu. Ginie podczas bombardowania St. Claire. Na pustej płycie lotniska trwa apel poległych

JAKOFAKO 3 lata temu

P.S>Chcę jeszcze dodać,że Stach Skalski,jak mało kto z nas znał uwarunkowania etniczne II RP(sam w nich uczestniczył z racji swego zaangażowania uczuciowego) i sam doświadczył ich skutków po powrocie do Polski,co wcale nie oznacza,że on był tym złym.Kto był bez winy niech uderzy się w gwiazdę !?! Jak ktoś chce na Niego naskakiwać,to niech wrzuci swoje dzieło i tam się wyżywa do woli….o ile wole pozwoli..:)) Pozdrawiam!

JAKOFAKO 3 lata temu

Czytając całość komentarzy zmuszony byłem usunąć część z nich,tj.te szkalujące Stanisława Skalskiego. Nie było moją intencją zamieszczanie tego skromnego filmiku w celu dania możliwości szkalowania Jego osoby ludziom niskiego stanu i małej wiedzy.Pozdrawiam Serdecznie Polaków !

JAKOFAKO 4 lata temu

…i nadal będzie przedwojennym chłopakiem swojej żydowskiej dziewczyny…nadal asem nr 1 polskiego lotnictwa w II WŚ,nadal Polakiem,nadal Bohaterem Naszym !!!

JAKOFAKO 4 lata temu

Wszyscy się ze Stachem kiedyś spotkamy…A Stach nadal będzie sobą !

JAKOFAKO 4 lata temu

…skąd ja to znam ?!

JAKOFAKO 5 lat temu

Chwała po Wieki !!! Dzięki hubertz1976 !!!Widzę,że Wiesz,co miałem na myśli-a …psy szczekają…a i tak …karawana idzie dalej!!!Pozdro!!!

komplikator1 4 lata temu

Szacunek dla Wielkiego pilota,pogarda dla tych co go oczerniają.

Halka76 4 lata temu

Kolejna sprawa. Nie ma nic prawdy w tym, co rozpisywała się Gazeta Wyborcza na temat Pana Skalskiego. Bo i prawdy być nie może. Wszak to nie jest gazeta polska. Prawdziwy Polak nie zelżyłby tak własnego bohatera. Tak piszą tylko ci, w których osoba Pana Skalskiego budzi straszne wyrzuty sumienia i by je zagłuszyć posuwają się do kłamstw, oszczerstw, obrzydzenia tak działają ludzie tchórzliwi i zakłamani w obliczu prawdy.

Glov00 1 miesiąc temu

Generał brygady pilot Wojska Polskiego, as myśliwski okresu II wojny światowej o najwyższej liczbie zestrzeleń wśród polskich pilotów. Odznaczony Krzyżem Złotym Orderu Wojennego Virtuti Militari.

…. a później już w tzw. „wolnej powojennej Polsce” po tzw. „wyzwoleniu przez ZSRR” :

” Powrócił do Polski w 1947, gdzie został oskarżony o zdradę przez władze stalinowskie i skazany na karę śmierci, po czym wyrok zamieniono na dożywocie. Został zrehabilitowany w roku 1956. ”

Jak tak można?

michnikuremek 8 miesięcy temu

Cześć i Chwała Bohaterowi!!!!!!

sebxt660 8 miesięcy temu

Miałem okazję być przez chwilę Jego lekarzem. Twardy Gość. Pozdrawiam w Niebie Panie Stachu.

gawsky 1 rok temu

Jak można było dopuścić aby Stanisław tak skończył… BOHATER NARODOWY … ale czemu się tu dziwić … Polska to kraj ludzi postkomunistycznego businessu … w większości agentom SB, UB udało się niezłą kasę zbić na rozgrabianiu naszego kraju. Także Stasio wróciłeś do Polski, ale to nie ta Polska którą pamiętałeś… i nigdy taka nie będzie. Mimo wolnego kraju Polskie Lotnictwo chyli się ku upadkowi i nic z tym zrobić się nie da – taki nasz polski urok …

  • Wielki człowiek

AS nad asy lotnictwa polskiego, pierwszy w 1939 zestrzelił samolot niemiecki

Walczył w Bitwie o Anglię , oraz w Afryce Płn

Po wojnie wrócił do Polski , do lotnictwa

Niestety aresztowany i torturowany przez ubeków m.in. Józefa Różańskiego – Goldberga i Adama Humera,

Po 89 związany z Lepperem i Samoobroną

Startował w Warszawie , nie uzyskał mandatu …

Umarł w listopadzie 2004, umarł w zapomnieniu , ograbiony przez opiekunów

Kownacki Adam 3 lata temu

wiecie ile oni tutaj zostawili po sobie pamatek….pracowalem w sklepie i przychodzila do mnie stala klijentka i przyznala sie ze ma corke w polowie polke po lotniku!pol anglii ktorzy urodzili sie po 45 nie moga byc pewni czy moga nalezec do BNP BRITISH NATIONAL PARTY.

DemonPrzeszlosci 3 lata temu

Komentarz oznaczony jako spam pokaż • Nie spam

Milosz Filus 4 lata temu

Polak, to brzmi dumnie!

monidg1 4 lata temu

Marsz Lotników… uwielbiam słuchać!

LisuPL 4 lata temu

jak się zowie ten tu utwór? bardzo mi się spodobał ;)

 

EasyCompany Airborne 4 lata temu

Brave Poles! Never forget the American pilots like Billy Fiske who mentored them. The Americans were the top pilots, but the Poles soon learnt from them. This is teamwork.

komplikator1 4 lata temu

Szacunek dla Wielkiego pilota,pogarda dla tych co go oczerniają.

monidg1 4 lata temu

Stanisław Skalski,bezapelacyjnie WIELKI CZŁOWIEK,WIELKI NASZ BOHATER… Pamięć o wszystkich wspaniałych polskich lotnikach nigdy nie przeminie…

FALKOR78 4 lata temu

Czesc i Chwala naszym bohaterom!!!Spoczywaj w pokoju p.Skalski

Jerzy Auguścik 4 lata temu

Swięta prawda co do kmętazy

…i nadal będzie przedwojennym chłopakiem swojej żydowskiej dziewczyny…nadal asem nr 1 polskiego lotnictwa w II WŚ,nadal Polakiem,nadal Bohaterem Naszym !!!

JAKOFAKO 4 lata temu

Wszyscy się ze Stachem kiedyś spotkamy…A Stach nadal będzie sobą !

kakadz89 4 lata temu

Wielki człowiek! Mój osobisty bohater… Bohater całej Polski! Szczerze mówiąc, zawsze marzyłem, żeby poznać Pana Skalskiego i miałem nadzieję, że kiedyś się to stanie. Niestety nie stało się… Pamięć o nim i wszystkich polskich pilotach, którzy walczyli w czasie II WŚ, a których już niema wśród nas, nigdy nie zginie, bo wspomnienia o nich, będą żyły w nas!

tadf2000 4 lata temu

czy dzisiejsza polska jest niepodlegla ? ciagle sie mowi o tych co z bezpieka wspolpracowali , i ich sie gnebi , niejednokrotnie robili to ze strachu ,.. chodzi mi o tych polskich „gebelsow” komunizmu , tych prawdziwych zbrodniarzy na stanowiskach ktorzy rzadzili polska , ich sie nikt nie pyta ile zbrodni popelnili ilu skalskich do wiezien wtracili ? umieraja spokojnie w swoich cieplych lozkach , a moze by ich tak do celi i zimna woda na beton , oni byli tysiackrotnie bardziej barbarzynscy

msciciel14therope 4 lata temu

chodzi pewnie o ta wypowiedz o zydach.mial racje,zwazywszy na to kto i w jaki sposob go przesluchiwal.(zydowscy oficerowie ub,to skur…mordowali a teraz mowic o tym nawet nie wolno!)nie zapomnimy o panu,panie generale!

homosovietus 4 lata temu

no jasne, ze nie wolno… bo to przeciez ‚antysemityzm’ ;/

Odpowiedz · 5  w odpowiedzi do: msciciel14therope (Pokaż komentarz)

LUK7804 4 lata temu

Co tu dużo gadać-Stanisław Skalski to bohater i prawdziwy patriota a to co napisano Gazecie Wyborczej to brednie…Jak tak można?!…

Halka76 4 lata temu

Reasumując. Uważam, że wiedział, co go czeka po powrocie do PRL-u, ale mimo to wrócił wrócił (i odszedł do Chwały Pana tak jak większość prawdziwych bohaterów: w zapomnieniu, w pogardzie, w oszczerstwach) jak Rotmistrz Pileckii wielu innych. Ale oni nie mogli inaczej bo tak właśnie rozumieli Miłość do Ojczyzny!

O takich ludziach jak Gen. Stanisław Skalski mówi się, że oni prawdziwie kochają Polskę. Dziękuję

Halka76 4 lata temu

Kolejna sprawa. Nie ma nic prawdy w tym, co rozpisywała się Gazeta Wyborcza na temat Pana Skalskiego. Bo i prawdy być nie może. Wszak to nie jest gazeta polska. Prawdziwy Polak nie zelżyłby tak własnego bohatera. Tak piszą tylko ci, w których osoba Pana Skalskiego budzi straszne wyrzuty sumienia i by je zagłuszyć posuwają się do kłamstw, oszczerstw, obrzydzenia tak działają ludzie tchórzliwi i zakłamani w obliczu prawdy.

Halka76 4 lata temu

A zatem. Podstępnie został zwabiony przez ówczesne władze po II Wojnie Światowej do Polski. Za to, że był „wrogiem Polski ludowej dostał kilka wyroków śmierci. Mój Boże jakby to człowiek mógł umrzeć klika razy.

Niezłomny, podczas setek nieludzkich godzin przesłuchań nie musze tu chyba wyjaśniać jak wyglądały przesłuchania bezpieki. Jeśli komuś mało odsyłam do filmów na YT Pt. „Bezpieka w latach 1944-56 czy też „Bezpieka – pretorianie komunizmu. Te udało mi się obejrzeć, polecam.

Halka76 4 lata temu

S. Skalski według opinii mojego dziadka wyrobionych na podstawie wielu rozmów potwierdzają tylko fakt, że P. Skalski to człowiek – bohater, prawdziwy patriota, który kochał Polskę. Człowiek niezwykle odważny, mężny, waleczny, ofiarny. Nie ma w tym, co pisze krzty przesady!

Halka76 4 lata temu

Mój dziadek za to że rzekomo dopuścił się zbrodni, zdrady Polski Ludowej będąc partyzantem i w AK w latach 50-tych siedział w wiezieniu przez 3 lata w jednej celi z myśliwskim asem – pilotem Stanisławem Skalskim.

 

JAKOFAKO 4 lata temu

…skąd ja to znam ?!

pabloESCOBAR050485 4 lata temu

nie rozumiem …

305Mentos 4 lata temu

wrócił do Polski

JAKOFAKO 5 lat temu

Chwała po Wieki !!! Dzięki hubertz1976 !!!Widzę,że Wiesz,co miałem na myśli-a …psy szczekają…a i tak …karawana idzie dalej!!!Pozdro!!!

Odpowiedz ·

williamkotz 5 lat temu

303 baby rest in peace Grandpa squadron leader of 303 Teduez Koc

hubertz1976 5 lat temu

Nie do aż takich fantazji się nie posówam. Sprawa jest prosta, zrobili mu w swojej gazecie gębę i tak zaczęły go przedstawiać media. Doszło do tego że jak delegacja oficjalna z Kwaśniewskim leciała do Francji na obchody rocznicy zakończenia II WŚ lub lądowania aliantów w Normandii, to dla Skalskiego zabrakło miejsca w samolocie…I To jest smutne…

hubertz1976 5 lat temu

No niestety my Polacy mamy pewną tendencję do uśmiercania własnych bohaterów – ale zapewne przyczyniły się do tego tez media zarzucając mu antysemityzm (Gazeta Wyborcza). Co zresztą jest śmieszne…….

  • Chwała bohaterom!!!

Niech żyje POLSKA!!!

kulasz 5 lat temu

Mój idol… Cześć Jego Pamięci!

codreanux 5 lat temu

wpaniały człowiek, wspaniały lotnik dziś takich ludzi coraz mniej. Cześć Jego Pamięci!

JAKOFAKO 5 lat temu

THX ALL !!!

Virlando2 5 lat temu

Fajny film! Stanisław Skalski – lotnik legenda!

Odpowiedz · 3

SmiertSpionem 5 lat temu

Great! I could find no pictures of the mustang when i made my model :(

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Posłowie zamiast wstępu do książki

06 wrz

jaNiebawem dziewiąta rocznica śmierci Asa nad Asy, więźnia politycznego skazanego na karę śmierci, bohatera Bitwy o Anglię. Pisząc kolejną o nim książkę ( wiem, że nie jestem pierwszy), pokusiłem się o dokładny researching w dostępnych źródłach. W telewizyjnym katalogu filmów i programów znajduje się niewiele, bo zaledwie kilka reportaży i materiałów filmowych o gen. pil. Stanisławie Skalskim. Oto dokładny, archiwistyczny opis jednego z nich:

Identyfikator wzorcowy audycji T1Q9801074

Kategoria archiw Kod właśćiciela Char.nośnika Tech.rejestracji Start oryginału Czas nagrania Tytuł cyklu Tytuł oryginalny Twórcy

Gatunek/Temat Język wykonania Wykonawcy

Producent Data emisji

Sygnatura:BM141854

 

A T1Q BM KOL, PAL 10:00:00 15’22″

Album Rycerski Stanisław Skalski

Kowalewski Zbigniew(reż.); Pawłowicz Tadeusz(reż.);Kowalewski Zbigniew(scenar.); Pawłowicz Tadeusz(scenar.);Budzowski Jan(zdjęcia); Wojtkowski Andrzej(zdjęcia);Łyczkowski Józef (dźwięk) Kempista Marek(montaż) Sikorski Mariusz(kierownik produkcji) Badełek Joanna (opracowanie muzyczne) Kołbasiuk Krzysztof (lektor) Bilińska Kępa Barbara(redaktor odpowiedzialny)

FILM; DOKUMENTALNY; HISTORYCZNY; BIOGRAFICZNY; WOJSKO pol

Skalski Stanisław(uczestnik); Sawicki Mieczysław(uczestnik); Hułas Bronisław(uczestnik) T1Q(Prod.);POLSKA(Kraj prod.);1998(Rok prod.)

Id 29.08.98 la TVP2 Ih 15 Im 30 Ik

Słowa kluczowe historia; biografie; lotnictwo

Treść PROGRAM PRZYBLIŻA SYLWETKA GEN. STANISŁAWA SKALSKIEGO – LEGENDY WŚRÓD ŻYJĄCYCH POLSKICH LOTNIKÓW. PROGRAM WZBOGACONY MATERIAŁAMI ARCHIWALNYMI Z ARCHIWUM TVP S.A.plakat

Wśród tych rozsianych materiałów i programów są dwa moje reportaże i jeden długi film: „Spętany Anioł„. Kiedy rodzina go obejrzała usłyszałem, że Dubno nie zostało zarejestrowane tak, jak należy. Wyobrażali inaczej sobie to miasto na ekranie i chcieli zobaczyć wątki, które w mojej opowieści o Skalskim się nie pojawiły. Zrozumiałem, że każdy widz nosi w sobie inny film tak, jak czytelnik napisałby inną książkę, niż tak, którą autor oddaje wraz z dokumentami do lektury. Wiadomo, że nie istnieje dzieło doskonałe, które zadowala gusta i oczekiwania każdego odbiorcy. Również i to kino spełnia zaledwie w części mój własny zamiar i ambicje zawarcia w nim treści życia bohatera. Ten bardzo osobisty dokument powstał przede wszystkim dzięki lotniczym zainteresowaniom Pani Barbary Paciorkowskiej, która wypromowała ów tytuł emitując go wielokrotnie na antenie TVP. Jednakże co innego obejrzeć ten biograficzny dokument w telewizji, a zupełnie innym przeżyciem jest porównanie go z pozostałymi materiałami źródłowymi. Z pozostałych po montażu ujęciach powstała osobna wersja, nie do emisji. Nie ma tam świetnego gawędziarza, jakim był zmarły bohater Battle of Britain. Są za to jego znajomi i moi skrzydlaci przyjaciele. Bez ich osobistych świadectw i wspomnień, powstałby zapewne program z komentarzem ilustrowanym zdjęciami.  Nie byłoby w nim osobistych refleksji, anegdot i przytoczonych fragmentów rozmów ze Stanisławem Skalskim.on

Nazywam ich skrzydlatymi przyjaciółmi tak, jak autor „Marsza Lotników” – kapitan Stanisław Latwis, który nazywał lotnikiem każdego, kto choć o milimetr posuwa lotnictwo naprzód. Dzięki udostępniającym fotografie członkom rodziny, pasierbicy Generała, Panu Dariuszowi Królowi z Redakcji Dokumentu TVP, generałowi pilotowi kosmonaucie Mirosławowi Hermaszewskiemu, Pani Katarzynie Ochabskiej, Stanisławowi Błasiakowi, producentom i dystrybutorom tego filmu, pamięć o Stanisławie Skalskim odżywa po każdym seansie. W początkach marca 2013 roku pokazano ten film podczas przeglądu polskich dokumentów w kinie KULTURA. Od czasu jego premiery w 2005 roku minęło sporo czasu, ale częste emisje na antenie Telewizji Polskiej i liczne pobrania w Internecie skłaniają do myśli o zatrzymaniu tej popularnej  pozycji w programie, w formie książki z poszerzonym materiałem informacyjnym. Ukazały się już na rynku ilustrowane opracowania postaci Skalskiego, z obszerną bibliografią i szczegółowymi przypisami. Czuję sie więc zwolniony od powielania dawno opisanych faktów z długiego życia bohatera tej opowieści. Podobnie jest z wyjaśnianiem jego wojennych strategii i taktyki walk powietrznych. To już zrobił za mnie generał pilot Jerzy Gotowała publikując w Wydawnictwie Bellona opracowanie sylwetek najwybitniejszych pilotów w stuleciu światowej awiacji. Mnie osobiście przyświecał inny cel, a mianowicie odsłonięcie nieznanego oblicza pomnikowej postaci. Nie chodzi oczywiście o odbrązowienie legendarnego bohatera, choć miał on takie same słabości, jak większość ludzi. Zależało mi na tym, żeby Stanisław Skalski pozostał w pamięci pokoleń, jako świetlana postać, bo to był naprawdę piękny człowiek. Używając tego przymiotnika mam na myśli głęboko myślącego lotnika, dowódcę odpowiedzialnego za życie powierzonej jego pieczy pilotów. To właśnie dzięki niemu, mój śląski krajan z Opola,  Werner B. Kirchner nie zginął w walce powietrznej, a skierowany na studia ukończył je i został członkiem ekipy kosmicznego programu APOLLO. Skalski nie tylko umiał walczyć i zwyciężać w powietrzu. Potrafił także przewidywać i planować, a także miał niezwykły dar intuicji.

Ochrzczony mianem ” Krwawego Polaka” (używam tu parlamentarnego tłumaczenia z oryginalnego „Bloody Pole” ) wcale nie był tak zajadłym i mściwym zabójcą wrogów. Po strąceniu dwóch Niemców we wrześniu 1939 roku uchronił ich przed niechybną śmiercią z rąk rozwścieczonych wieśniaków. Mimowolnie przytaczam znane z filmu fakty, ale one świadczą o szerokich horyzontach myślowych lotnika, który zawsze był postrzegany za innego żołnierza, niż pancerniacy, artylerzyści, czy piechota. Wspomnianemu Latwisowi zawdzięczamy wspaniały hymn naszych Sił Powietrznych, ale nie on jeden tworzył wspaniałe dzieła, malował, grał na instrumentach, pisał, rzeźbił i projektował pomniki. W lotnictwie na całym świecie można spotkać prawdziwych artystów z najrozmaitszych dziedzin sztuki, także i filmu. Stanisław Skalski napisał tylko jedną książkę -  „Czarne krzyże nad Polską„. Mówił, że zdecydowanie woli opowiadać, niż ślęczeć nad kartką papieru. Szkoda, że nie znalazł się kronikarz, cierpliwy skryba, który dokładnie by spisywał jego lotnicze opowieści w okresie jego największej świetności, kiedy jeszcze nie zawładnęły nim upiory… dosłownie i w przenośni. Starałem się zrealizować, choć w części, ów zamiar, przepisując słowo w słów z taśmy to, co bohater powiedział nam do kamery. Podobną rolę dziś odgrywają archiwalne zapisy internetowych dyskusji ma lotniczych forach. Spór o Skalskiego wcale się nie zakończył. Wszyscy go mamy na sumieniu.sd

Z tych samych pobudek odważyłem się nakreślić szkic panoramicznej historii życia Stanisława Skalskiego. Jeśli z tego nie powstanie kinowa wersja, może zaistnieje jako odcinkowy serial. Spełnia on wszelkie warunki pozwalające wierzyć w zainteresowanie nie tylko polskiej widowni, bo przecież znał go cały lotniczy świat. To nazwisko wciąż coś znaczy! Na pewno nie tyle, co Jan Paweł II, ale może równie wiele, jak Lech Wałęsa i przyboczna gwardia rządzących krajem polityków. Dlatego też ta książka nie musi wypełniać luki pamięci współczesnych, bo żyje garstka lotników z pokolenia bohatera Bitwy o Anglię i póki my żyjemy, nie zapomnimy o nim. Twórcy filmu i autorzy książki nie mieli zamiaru nikogo osądzać i rozliczać z postępowania wobec Świętej Pamięci Stanisława Skalskiego. Większość z nich jest już po drugiej stronie i żadna ludzka krytyka ich nie dotyczy. Możemy jedynie wskazać na nie skomentowane materiały źródłowe, które świadczą o niebywałych emocjach i temperaturze sporów toczących się wśród lotniczej braci przed śmiercią Generała w listopadzie 2004 roku. To nieprawda, że został całkowicie osamotniony, ale także wiemy, że nie odszedł od nas w spokoju i harmonii. Chcąc być wobec niego uczciwym każdy powinien przyznać się do winy i stwierdzić, że się mylił mówiąc o nim w każdym słowie. Nawet naczelny kapelan Wojska Polskiego, Świętej Pamięci ksiądz biskup Płocki, uraził swoim kazaniem najbardziej ofiarnych i oddanych przyjaciół zmarłego. Na pewno tego nie chciał… Dlatego też i my nie chcemy nikomu sprawić przykrości wygłaszając oskarżenia w stronę tych, których i tak Bóg sprawiedliwy, w końcu osądzi. Przytaczamy więc w książce w całości pamiętną mowę kapłana w Katedrze Polowej Wojska Polskiego, wypełnionej tłumem żałobników odprowadzających Asa lotnictwa RAF na Warszawskie Powązki, gdzie spoczął żegnany salwą honorową.raf

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

PROGRAMY FESTIWALOWE

05 wrz

1- 5 X 2013 roku w Warszawie - FLY FILM FESTIVAL

 

MIĘDZYNARODOWY FESTIWAL FILMÓW HISTORYCZNYCH I WOJSKOWYCH

17 wrzesień (wtorek)

PROJEKCJE KONKURSOWE SALA A:

9:00 „Towing” reż. (USA)

9:15 ,,Freedom deal: The story of Samnang” reż. J’Jack RO Rossete  (Cambodia)

9:40 ,, Hannan” reż. Siamak Kashef Azar (Iran)

10:00 ,,Cypryjski pat” reż. Robert Pencak (Poland)

10:55 – 11:15 przerwa

11:15    Z nieba do nieba     reż. Zbigniew Kowalewski (Poland)

12:00 ,,Pilot” reż. Andrzej Brzoza (Poland)

12:10 „Fallen” reż. Christoph Schuler (Germany)

14:00  koncert Orkiestry Reprezentacyjnej Bundeswery

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

3 września seans filmowy przy ul. Koszykowej 8

02 wrz

okladkaPokaz w siedzibie warszawskiego SDP przy ulicy Foksal był premierą filmu: „Z nieba do Nieba”. To smutne i co najmniej dziwne, że na żadnym z trzech seansów nie pojawił się producent, ani główni aktorzy tego przedsięwzięcia. Dopiero po ostatniej zmianie warty w Studio Filmowym KRONIKA coś nareszcie się zmieniło. Do tej pory autor słyszał, że żaden festiwal nie jest zainteresowany pokazaniem jego filmu i nawet pies z kulawą nogą nie pojawi się na seansie. Tymczasem nagle okazało się, że ludzie chcą oglądać historię życia jedynej kobiety zamordowanej w Katyniu. Co więcej, po kolejnych projekcjach w Domu Spotkań z Historią, gdzie był komplet widzów i w Muzeum Niepodległości, widownia reagowała żywiołowo, a dyskusje trwały dłużej, niż sam seans. myObecna na sali projekcyjnej publiczność nie mogła się nadziwić, że nikt z redaktorów TVP nie wpadł na pomysł emisji tego ciekawego dokumentu. Atmosfera na seansie była niezwykle poważna, skupiona i (żeby nie popadać w zbytni patos) naprawdę patriotyczna.WnetTo niewątpliwa zasługa gospodarzy miejsc, które nas gościły. Przed każdym seansem filmowym wydrukowano program, plakat i dokładnie zadbano o to, żeby wszyscy widzowie mogli się zaopatrzyć w książkę z DVD sprzedawaną przez Wydawcę po promocyjnej cenie. W klubie Radia WNET 3 września kolejny seans „Z nieba do Nieba”. To męczące zajęcie, ale promocja ma swoje prawa i trzeba stawić się w każdym miejscu, gdzie są ludzie ciekawi naszych filmów. Ten pierwszy z cyklu „POLSKIE SKRZYDŁA” film dokumentalny o lotnictwie, będzie można niebawem zobaczyć także podczas Festiwalu Filmów Historycznych i Wojskowych w siedzibie Akademii Obrony Narodowej w Rembertowie.cover A oto reporterska relacja Pani redaktor Ewy Krzysiak, kadrktórą po wieczornym seansie filmowym opublikowała ona na poczytnych łamach „Wiadomości24PL”.  a także poranny wywiad w radio WNET poprzedzający projekcję w domu przy ulicy Koszykowej 8. wydawca
http://www.radiownet.pl/#/publikacje/poranek-3-wrzesnia-2013-z-zajezdni-autobusowej-redutowa-w-warszawie

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS