RSS
 

Archiwum - Grudzień, 2010

filmowa wigilia

18 gru

W wigilię dorocznego opłatka polskich filmowców dokonuję osobistego podsumowania roku. Gdyby nie smoleńska tragedia mógłbym uznać mijający czas za dobry dla mnie i moich bliskich. Istnieje przekonanie, że zmarli opiekują się bliźnimi, a nie wszyscy z poległych w lotniczej katastrofie byli dla mnie osobami nieznajomymi. Choćby nieodżałowana Pani Krystyna Piskorska, świetna autorka rzeźb wspaniale rozmieszczonych w przydomowym ogrodzie. To nieprawda, że robiąc film z udziałem bohaterów szybko o nich zapominamy płynnie przechodząc do nowych znajomości. Wigilia, to sposobny czas do zatrzymania się w biegu, spojrzenia wstecz, podziękowania Panu Bogu za doznane łaski i rozliczenia się z własnym życiem. Może za sprawą nieżyjącej rzeźbiarki, a może też dzięki wsparciu ludzi wierzących w mój talent, dostałem możliwość realizacji dwóch kolejnych filmów lotniczych. W trakcie zdjęć i montażu miałem wyjątkowe szczęście spotkać młode, zdolne, a przede wszystkim spolegliwe i wyrozumiałe osoby, którym zawdzięczam uduchowioną muzykę. Anna Sandowicz, Anna Mikulska i Anna Maria Huszcza, to wspaniała trójca wszechstronnie rozwiniętych dziewczyn. Aż się boję teraz rozwijać ten wątek, ale kusi mnie współpraca z tak utalentowanymi osobami. Jaka szkoda,że wcześniej omijały mnie zazwyczaj tego typu artystyczne niespodzianki. Codzienne uprawianie filmowego rzemiosła przypomina uprawę roli. Bywa, że montując nie masz nawet czasu na zakup karmy dla kota, zjedzenie obiadu, wyrzucanie śmieci… a nawet spojrzenie w telewizor. Często w naszym fachu jest tak, że gdy nie ma nic, to dzieje się tak miesiącami, a jak już coś się trafi do roboty, to mnóstwo spraw dzieje się równocześnie. Na kilka godzin przed wizytą u kolegów, filmowców i koleżanek coraz częściej uprawiających ten zawód, mam osobiste poczucie niesłychanie wielu niespełnionych planów… Ale jest we mnie równie wiele pokory i wdzięczności za to, co mogłem zrobić, dzięki łaskawości oceniających moje propozycje redaktorów. Z natury jestem samotnikiem, ale w kinematografii, a szczególnie w telewizji nie da się nic zdziałać. Idę więc w tłum ze świadomością tej sprzeczności, która we mnie istnieje nieomal od początków funkcjonowania w tym bezlitosnym świecie pełnym utalentowanych ludzi. Nieśmiało dołączyłem do nich w Stolicy przyjeżdżając tu z małego miasteczka na śląsku opolskim.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS